<![CDATA[SWISS ARCHITECTURE EXPERIENCE - Asia]]>Tue, 21 May 2024 14:44:03 +0200Weebly<![CDATA[Architektura dla dzieci, cz.1]]>Sat, 12 Feb 2022 19:50:56 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/architektura-dla-dzieci-cz1
Szpital dziecięcy w Bazylei, funkcjonujący pod nazwą UKBB, jest miejscem dokładnie takim, jakim powinien być: mieniący się światłem, ciepły, przestronny i magiczny.
 
Jasny-za sprawą wielkich przeszkleń. Ciepły dzięki drewnianym podłogom i stolarce. Przestronny? …pisząc to patrzę na przeciwległe skrzydło szpitala i widzę przez wielkie okno pokój, w którym biega około dwunastoletnia dziewczynka. Od drzwi, do okna, wskakuje na podokienną ławę i zawraca.  Biega krokiem długim i zamaszystym.

Magię ma zaś w sobie elewacja. Jest kolorowa, lecz trudno określić, w jakim kolorze, gdy podejdzie się bliżej, z pomarańczowej zmienia się w żółtą. Jeśli spojrzeć na nią pod innym kątem, zmienia się całkowicie w zieloną.

Projektanci zamocowali na nieprzeszklonych częściach elewacji szklane panele pokryte folią, która zmienia kolor w zależności od kąta patrzenia.

Tego rodzaju mrugnięć w stronę dziecka jest tutaj dużo.

Architekci w pracowni Stump & Schibli oddali do użytku szpitala w 2010 roku.  Budynek w rzucie przypomina „U”, gdzie pokoje małych pacjentów zlokalizowano w strefie prywatnej, wokół wewnętrznego dziedzińca. Elewacja składa się z drewnianych okien, od strony ulicy dodatkowo osłoniętych przedwieszoną, szklaną fasadą, od strony dziedzińca podzieloną rytmicznie na stałe, duże szklenia i otwierane, wąskie okna, schowane za drewnianymi lamelami. Do zewnętrznej fasady wprowadzono głębokie loggie, które podświetlone nocą różnymi odcieniami, przyciągają również wtedy wzrok.
 
Picture
 Północny narożnik budynku widziany pod kątem

Ten sam północny narożnik oglądany na wprost
Widok na skrzydło z pokojami pacjentów.

Hole wejściowy zaprojektowano z rozmachem, wspaniałym miejscem jest ściana oddzielająca go od stołówki- akwarium z fantazyjnie barwnymi koralowcami, w których kryją się Nemo i Dori, bohaterowie dziecięcej kreskówki.
 
Kolorystyka korytarzy sprowadza się do kauczukowej, ceglanej posadzki, drewnianych fornirowanych ścian i jasnego , perforowanego sufitu. Akcentami kolorystycznymi stają się tu meble w strefach poczekalni.
 
Pokoje pacjentów mają drewnianą podłogę i w całej szerokości przeszkloną ścianę. Obniżony parapet pozwala nawet tym zupełnie malutkim wyjrzeć na zewnątrz. Do oka przylega szeroka na 90 cm ława, która służy za dnia za kanapę do zabawy, nocą za łóżko dla rodzica. W kontraście do pokoju, w łazienkach nie oszczędzono koloru.

Architekci:  Stumpf & Schibli Architekten BSA
Inwestor: Bazylea Miasto i Bazyla Okręg
Powierzchnia użytkowa: 14 500m2
Wymiary: długość-100m, szerokość- 85 m, wysokość- 20 m
Koszty: 169.5 Mio Chf
Data wyłonienia zwycięskiej pracy konkursowej: 2004
Data zakończenia budowy: 09.2010
]]>
<![CDATA[Drewniane elewacje III]]>Sun, 05 Sep 2021 19:51:01 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/drewniane-elewacje-iiiPicture

Osiedle przy ulicy Schaffhauserrheinweg zostało zaprojektowane przez pracownię Jessenvollenweider i zrealizowane w 2014 roku.

Podaję datę, bo w przypadku drewna, a właśnie o budynkach drewnianym tu mowa, starzenie się elementów w istotny sposób zmienia siłę wyrazu budynku. Tutaj , po siedmiu latach, całość robi dobre wrażenie.

Kwartał zabudowy skontrastowano z sąsiadującą tkanką miejską: zamiast zwartej linii budynków- niezależne bryły. Podwórza zastąpione dostępnym trawiastym terenem. Miejski kwartał, który zgubił narożniki.
Drewniane elewacje czterech budynków, wysokie na 6 kondygnacji, okolono balkonami, rozprawiając się tym sposobem z masywnością brył, wprowadzając przedpole, chroniące prywatność mieszkańców, a także samo drewno na elewacji.

Oczywiście, beton też się pojawia- balkony na pierwszych piętrach wsparte są betonowymi słupami, klatki schodowe wykończone zaś surowej, betonowej estetyce.

Fasadzie być może brakuje zaskoczeń, rytm słupów powielany i powielany, wzdłuż i w górę, może nużyć.


Taka konsekwentnie poprowadzona elewacja z surowym rytmem i kolorem, bez odstępstw być może mogłaby stanowić scenerię dla kolorowego życia balkonowego. Gdyby ceny najmu były bardziej przystępne, być może ujrzelibyśmy tak powszechne w Bazylei banery.

"Fight 4 Rojava", "ja ich will", czy "#GlockenNachtruhe"*.

Tymczasem jednak wieje nudą. Jest poprawnie i ładnie, można jednak odnieść wrażenie, że mieszkańcy pilnują się, żeby nie zaburzyć swoimi drobiazgami całej elegancji.


* bieżące tematy zajmujące różne grupy społeczne w Bazylei dotyczą Kurdów, małżeństw homoseksualnych, równouprawnienia kobiet. A także mniej popularnych tematów związanych z koszeniem trawy, czy wyciszeniem dzwonów kościelnych.
]]>
<![CDATA[Szpital w drewnie]]>Thu, 01 Jul 2021 08:39:27 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/szpital-w-drewnie

Szanowni Państwo- przed Państwem faworyt. Doskonałość z powyginanymi patykami. Z bąblami na dachu i zwierzyną w ogrodzie. Subiektywnie dla mnie najlepsza rzecz, po nim długo, długo nic.

To bazylejski Rehab- szpital dla osób sparaliżowanych, miejsce naprawdę przygnębiające, sytuacje i historie skrajne. Ludzie, którzy tutaj przebywają, miesiącami leżą bez ruchu w łóżkach, powrót do zdrowia jest skomplikowany i żmudny, o ile w ogóle możliwy. Świat, który mógłby być tylko  światem beznadziei i smutku, gdyby jego przestrzeń nie została wymyślona  z dużą wiedzą, wrażliwością i zrozumieniem potrzeb pacjenta.

Wejście do szpitala
To miejsce wymyślone tak, by pobyt tutaj przyniósł też ulgę dla duszy. Szpital, w którym podłogi są drewniane?

W którym leżący w szpitalnym łóżku pacjent patrzy przez okrągłe okno nad głową w gwiazdy?

Który ma dziesięć (!) wewnętrznych dziedzińców, z ogrodem brzozowym, włoskim, z wodą?

Tak, projekt, który zrealizowała Christine Binswanger 19 lat temu, nawet jeśli nie jest tym z pierwszych stron gazet, oszałamia. Postawiono tutaj na patia, na drewno, na rozległy, niski budynek tak nietypowy dla placówek medycznych.
Ażurowe balustrady pojawiają się tam, gdzie powinna zostać zapewniona ochrona wizualna dla pacjentów na wózku, którzy, pozostając ukryci, mogą zza balustrad obserwować otoczenie .
Głównym zamysłem projektu było stworzenie przestrzeni, w której nie ma ślepych uliczek. Chorym na wózkach inwalidzkich trudno zawracać. Wprowadzono więc przeszklone dziedzińce, każdy w innym charakterze, wokół których zawsze można zrobić koło lub ósemkę.
Sparaliżowani pacjenci,ci głównie leżący, mają nad każdym pokojem przeszkloną kopułę, by widzieć zmiany dnia, pogody, ptaki i samoloty. Ich pokoje mieszczą się na piętrze.
Świetlik w postaci soczewki w pokoju pacjenta.
Na piętrze pokoje pacjentów, drewniany ruszt stanowi ochronę przed wścibskimi spojrzeniami. Drewniane poziome elementy wyginają się i są systematycznie wymieniane. Na takie kompromisy poszedł inwestor na etapie projektu. Drewno nie jest niczym impregnwane.
Parter to miejsce spotkań, tutaj pojawiają się ci chorzy, którzy mają już umiejętność, ale też odwagę spotkać się z bliskimi na kawie w kawiarni. Tutaj mają do dyspozycji przeszkloną , wielką salę fitnessu.
Opiekunowie twierdzą, że taka wspólne, wielka przestrzeń, gdzie ćwiczący zmagają się z różnymi stadiami choroby, działa bardzo mobilizująco.

Wymagania postawione w konkursie były przede wszystkim takie, żeby uniknąć szpitala wielopiętrowego, żeby stworzyć przestrzeń, w której spotykają się ludzie wiele razy w ciągu dnia- takim centrum, placem stał się parter. Rzeczywiście, szerokie korytarze, podzielone dziedzicami, prześwietlone światłem, wnikająca zieleń- jest to skrajne odległe od tradycyjnych placówek.

 Na parterze znajduje się też basen. Piramidalne czarna bryła wetknięta w kolejny dziedziniec.

 Ponieważ wielu z chorych nie rozpoznaje znaków i informacji wizualnej, punktami orientacyjnymi są dziedzińce, „przy brzozach”, „obok sadzawki”, przy ogrodzie włoskim.

Raz w miesiącu jest organizowane oprowadzanie po obiekcie. Ponieważ ze względu na dobro pacjentów nie można fotografować wnętrz, serdecznie Wam polecam obejrzenie ich na stronie Rehabu i pracowni Herzog & de Meuron.
]]>
<![CDATA[Noc w spichlerzu]]>Wed, 23 Jun 2021 20:01:24 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/noc-w-spichlerzu
 
Jeśli przyjedziecie do Bazylei i będziecie chcieli się zatrzymać w ładnym miejscu przy rozsądnym budżecie, polecę Wam Jugendherberge w dzielnicy St.Alban albo nowootwarty hostel Silo we wzrastającej dzielnicy Erlenmatt.
Za tym drugim projektem stoi Harry Gugger Studio, pan Gugger był w latach 1991-2009 jednym z filarów pracowni Herzog &de Meuron, od 2020 roku prowadzi swoje biuro.
 
Silo- hostel, pracownie dla talentów, sale konferencyjne i restauracja- wszystko to umieszczono w budynku danego spichlerza. Pomysł architektów był po szwajcarsku skromny, lecz kosztowny.
Z zewnątrz cudak- elewacja, w której wycięto okrągłe okna nie należy do takich, które mogą się podobać każdemu. Trudno natomiast się nie uśmiechnąć, kiedy na okna zasuwają się stworzone specjalnie dla tego projektu rolety- trochę powieka, trochę daszek- w każdym razie wypukłe niebieskie, wesołe coś.
 

W środku może przytulnie nie jest, a wąskie kładki mogą kojarzyć się ze spacerniakiem, ale warto się przyjrzeć, co tu zrobiono. Przede wszystkim pozostawiono ostrosłupowe bryły zsypów, na parterze podkreślając ich mocne formy, kręgami oświetlenia. Wprowadzono dwie kondygnacje i na pierwszym oraz drugim piętrze zlokalizowano pokoje hostelowe i pracownie.

 
Nowa jest również wijąca się klatka schodowa. Materiały? Drewno i beton. Czy pomysł udany?
Niewątpliwie tak, choć nawet na surowe standardy szwajcarskie  jest bardzo brutalistycznie.
To, co w Polsce jest lubiane- płyty betonowe montowane na ścianach w pokojach dziennych, ogrodzeniach i kominkach, tutaj nie cieszy się tak dużą popularnością – za mało szorstkie, zbyt doskonałe.
]]>
<![CDATA[Willa podmiejska]]>Mon, 14 Jun 2021 13:41:33 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/willa-podmiejska
Haus Klemm to  czerpiąca z ducha modernizmu współczesna luksusowa podmiejska willa.
Ciemna bryła przykuwa uwagę i poprzez rytmiczne podziały może odsyłać naszą wyobraźnię również w stronę japońskiego budownictwa.
Miałam wielką przyjemność obejrzeć ten piękny budynek od wewnątrz i porozmawiać z projektantem, architetką z pracowni Barcelo Baumann.
Na parterze- spektakl.  Ciemno i nastrojowo. Nie tego się spodziewamy po współczesnej willi.
Korytarz, który tworzą szafy.
Setki przedmiotów codziennego użytku spakowanych w czarne szafowe pudła i trudno jednoznacznie powiedzieć, czy klimat nie jest bardziej hotelowy niż domowy.

Spodziewałam się , że wejdę i uderzy mnie zieleń przez gigantyczne okno w pokoju dziennym z wyspą kuchenną, tymczasem zastaję na parterze sypialnie i toalety….przeszklone od strony ulicy. Ha! Zaintrygowana zaglądam do jednej z łazienek i zachwycam się- głęboki fioletowy kolor i przeszklenie, przed które postawiono gęsto sztachety, dodatkowo chroniące przed wglądem do łazienek.
Na końcu korytarza sprytnie wymyślone wnętrze- coś można przesunąć, coś obrócić i bach! Otwarta przestrzeń z łóżkiem i kolejnym szafowym pudłem zamienia się w zamkniętą sypialnie. Trudno by tu szukać klamki, przestrzeń organizują płaszczyzny obrotowych luster, wysuwanych drewnianych płaszczyzn.
Ciekawa, jak żyją w ciągu dnia mieszkańcy tego domu szukam pokoju dziennego.
Drewniane schody prowadzą na pierwsze piętro i tutaj zastaję spodziewane panoramiczne okno. Przyznaję, stoję lekko oniemiała. Całe piętro jest puste, surowe, betonowe, niewiele muru, a główne ściany, czyli południowa i północna to okna. Całość jest zaprojektowana z wielkim rozmachem.
Jest radykalnie.
Kuchnia- to blat i wyspa. Żadnych doniczek z kolendrą, żadnych pojemniczków z napisem „Tee”. Absolutny rygor.
Jadalnia- czarny stół z lampą. Bez szydełkowej serwetki czy witryny z rodzinną porcelaną.
Część dzienna- kanapa, dywan , kominek i fotele. Trudno by tu ustawić ramkę z rodzinnym zdjęciem, albo ulepiony na warsztatach ceramicznych koślawy wazonik.
Brutalnie jest również w materiałach- beton z widocznym szalunkiem, ciemne drewno (jesion) na podłodze i frontach kuchennych. Metalowy blat roboczy ciągnie się wzdłuż całej fasady- wielkie szczęście dla gotujących.
Picture

Wdrapuję się na ostatnie piętro i z eleganckiej biblioteki widzę odległą Bazyleę.
Patrzę na grzbiety książek i myślę o domownikach.
Choć Haus Klemm fascynuje, może dla wielu, być może większości, okazać się nie do zaakceptowania jako Dom, w którym mieszka się otoczonym tysiącem rzeczy, kocyków, dywanów i całym tym domowym bałaganem.

Pojawia się jako pierwszy na blogu, ponieważ bardziej niż o architekturze, mówi o stylu życia.
Tym fascynującym temacie, z którym architekt podczas projektowania się nieustannie mierzy.

Tutaj krótki film z wydarzenia Open Basel 2021:
youtu.be/VxDZO5GT9Ws
Copyright: Open Basel


Picture
Widok od ogrodu.

Weranda przed sypialniami na parterze.
]]>
<![CDATA[Imagine]]>Tue, 01 Jun 2021 13:41:18 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/imagine

W dzień dziecka postanowiłam sprawdzić, gdzie w okolicy zerwano z powagą i pozwolono wyobraźni zaszaleć. Oczywiście dyskretnie, to jednak Szwajcaria.

Poniżej kilka obiektów, których projektant musiał mieć w sobie wesołego gagatka.
Trampolina

Spektakularną sprawą jest sznurkowa płaszczyzna rozpięta w wąwozie pod lodowcem w Grindewaldzie
Patyki

Park Kannenfeld w Bazylei został założony w miejscu cmentarza, z kilkoma placami zabaw zbudowanymi większości z naturalnych materiałów.

Zygzaki

Dla tych, którzy lubią subtelną architekturę, wijące się zewnętrzne schody w budynku dawnej warzalni piwa Wartek mogą okazać się męczące. Projekt autorstwa Fabian Nichele und Stefana Eisele.

Zygzak wieńczy również budynek Museum der Kulturen, autorstwa pracowni Herzog & de Meuron.

Ponownie drewno wykorzystano do zbudowania tymczasowego wejścia na wystawę "Access for All", o architekturze infrastrukturalnej Sao Paulo, rzecz dzieje się przed budynkiem SAM, czyli Szwajcarskiego Muzeum Architektury.
Zdarza się też zalać sporą część kolorem. O St. Gallen pisałam tu:
red.html
W projekcie Stadtcasino architekci się z kolei zabawili latarnią:
Zakończę bąbelkiem.

W budynku Roche Bau 1, którego architektura wnętrz jest zdecydowanie futurystyczna i wręcz klinicznie czysta, windy oświetlają takie szklane bańki.
]]>
<![CDATA[Art Basel]]>Sun, 02 May 2021 21:52:39 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/art-baselo budynku, bananie i śniegu
Nastają w czerwcu takie dni, kiedy boye z Hotelu Troi Rois * mają ręce pełne roboty, a ich klientela jest majętna, często barwna i ekscentryczna. Ulice zaludniają panowie z Rolexami, samochody , z których rozróżniam jedynie Rollce Roysa,  przemykają co jakiś czas, jednym słowem- do Bazylei zjeżdżają się majętni.

Nastaje TO wydarzenie.
ART BASEL.

Dni, na które czeka cały świat sztuki. Zjeżdżają tu kupcy, artyści, kolekcjonerzy, kuratorzy, muzea, miliarderzy i zwykli zjadacze chleba.

Trudno nie odnotować przemiany miasta- w tym raczej nudnawym (wybacz Bazyleo) miejscu, robi się na kilka dni kolorowo, odważnie, absurdalnie, kiczowato, przede wszystkim zaskakująco.

Ilość dzieł wystawianych i sprzedawanych jest oszałamiająca.  Można kupić Picassa, albo, jeśli się ma milion dolarów,  wielka dynię (Yayoi Kusama), w edycji Basel Art Miami zaś w ramach happeningu zjedzono przyklejonego taśmą do ściany banana, który został wcześniej zakupiony przez kogoś innego, niż pożeracz, za 120 000 dolarów.
Taki to świat. Nie oceniam, czy mądry czy nie, czy zepsuty, czy zdrowy.

Z pewnością jest to świat wielkich biznesów i pieniędzy.
Całość odbywa się w halach wystawowych bazylejskiej Messe.

I tu kilka słów o architekturze. Od 1998 do 2012r. rozbudowywano sukcesywnie budynki Targów (w języku niemieckim- Messe) w centrum dzielnicy Kleinbasel.
Po pierwsze, aby dotrzymać kroku halom wystawienniczym w Azji. Powinno być więcej, wygodniej i bardziej high-tech. Po drugie dążono do tego,  aby nie przenosić wystaw na peryferia.
Budziło to ostre dyskusje, że traci się zieleń, przestrzeń publiczną, że zwiększa się natężenie ruchu.
Pomimo tego powstał kompleks, w skład którego, obok wysokościowca i obiektów wcześniej budowanych, wchodzi Messehalle, o której krótko napiszę.

Kto zna Stadion Olimpijski Bird Nest w Pekinie, albo miedzianą elewację Signalbox architektów Herzoga i de Meurona, szybko skojarzy projekt z tym biurem. Zupełnie słusznie.

Projekt powędrował do tej pracowni, w której zdecydowano odważnie:
                                               tniemy budynkiem główną oś dzielnicy.
                                                                       Na wskroś. 

Podniósł się lament, urbaniści, podejrzewam , mogli nie być zachwyceni. 
Oto na końcu długiej Clarastrasse, do której wędrujesz słynnym mostem Mittlere Brücke , spodziewając się, że skoro idziesz, i idziesz na północ, to na końcu powita cię Bundesrepublik Deutschland. Na twojej drodze leży jednak cielsko pokryte łuską.
Mnie zachęca, jest tak daleko, że idę dalej, okazuje się, że pod cielskiem mogę przejść. Albo przejechać tramwajem.
Architekci zadaszyli plac nadbudowując go dwoma kondygnacjami. Długość to 220m (trochę więcej, niż bok rynku w Krakowie) i wysokość 32 m- tu akurat bez szaleństwa (w osi Y szaleją kilkaset metrów dalej, na budowie Roche).
Dwie dynamicznie przekręcone względem siebie bryły spoczywają na szklanym korpusie o łagodnym, miękkim konturze.
Tym, co łapie oko, jest elewacja parametryczna*- aluminiowe, częściowo rozciągnięte elementy tworzą powłokę dla giganta. Abstrakcyjność elewacji i jej wyobcowanie na tle tradycyjnej zabudowy dają sygnał, że za tą powłoką nie jest zwyczajnie. Można skusić się o skojarzenie ze wstęgami, którymi opakowuje się pudełko.

Wewnętrzny otwór w budynku nad placem dodatkowo wzmacnia symbolikę.
I nawet jeśli cały dzień krążysz po mieście z nosem w komórce albo ze wzrokiem wbitym w chodnik, tu trudno nie zadrzeć głowy w stronę nieba.

I wystawić języka, kiedy pada śnieg.
Projektant: Herzog & de Meuron
Rok budowy: 2013
Powierzchnia : 83 000m2,
Powierzchnia wystawiennicza- ok 40 000m2
Koszt: 430 mln Franków

*Hotel Trois Rois - Hotel trzech Króli, to jeden z najstarszych hoteli Szwajcarii. Zatrzymywali się tu min. Napoleon Bonaparte,Jean Paul Stare, Voiltare, Królowa Elżbieta, Picasso, Rolling Stonesi.


*Elewacja parametryczna - W uproszczeniu generowana za pomocą programów komputerowych.
W przestrzeni parametrycznej może powstać nieskończona liczba podobnych do siebie obiektów geometrycznych w różnej relacji do siebie wygenerowanych za pomocą matematycznych funkcji i schematów. Bardzo ciekawa rzecz dla lubiących matematykę i geometrię.



]]>
<![CDATA[Sen nocy letniej]]>Fri, 23 Apr 2021 20:14:10 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/sen-nocy-letniejOlafur Eliasson „Life”
Wystawa czasowa w Fundacji Beyelera w Riehen
Wprawdzie to pomosty rozpięte nad gładką powierzchnią wody, jednak czy to szumy parku, aura kwietniowego wieczoru, czy gra kolorów- mnie Eliasson przeniósł w wyobraźni do szekspirowskiego świata. Tu mógłby się rozgrywać "Sen nocy letniej".  Kiedy zaś zasiądzie się na trawiastych schodach , po raz drugi, tym razem z zewnątrz, można się przenieść do teatru.

Czego nie widać: dookoła pikniki z winem na kocach, wokół "Pocałunku" Rodina biegają dzieciaki, a tuż, tuż pod murem kładą się pod jabłoniami do snu krowy. Wreszcie ciepłe wieczory.




Wystawa czynna do czerwca 2021 całodobowo.
Autorzy Olafur Eliasson i VOGT Landschaftsarchitekten.

Baselstrasse 101,  4125  Riehen/Basel
]]>
<![CDATA[Miejsce spotkaƄ]]>Wed, 21 Apr 2021 09:43:07 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/miejsce-spotkanOsiedle mieszkalne przy Maiengasse w Bazylei
 Niedaleko nowo budowanego  Biozentrum ( o którym też kiedyś napiszę, starając się powściągać emocje) leży urocza Maiengasse, na której pomiędzy kamienicami natknąć się można na klimatyczne warsztaty, garaże i szopy.

Do ich charakteru nawiązuje swoim stylem należący do miasta (tak! Do miasta!) kompleks mieszkalny. Podobnie jak warsztaty, tutaj również budynki wycofano w głąb działki.
Architekci z pracowni Esch Sintzel Architekten stworzyli przyjazne, 3-kondygnacyjne drewniane formy, skupione na kształt litery V wokół dziedzińca.

To podwórze to absolutny hit! Niesłychanie proste, potraktowane niemal po macoszemu, żwir i bruk, dwa drzewa- to wszystko. Ale na nim… kolorowo, pędzą rowery, hulajnogi, ktoś zadrapał kolano, ktoś wysypał owoce, sąsiedzi gaworzą na schodkach werandy… oglądać można to kłębowisko jak najlepszy spektakl.   

Projekt dzieli się na dwie części: plombę z 16 mieszkaniami przy Hebelstrasse, oraz opisywany  tutaj przez mnie budynek przy Maiengasse, gdzie umieszczono 39 mieszkań i przedszkola.



W częściach frontowych rozplanowano mieszkania średniej wielkości: 2,5- 3,5 –pokojowe, a w części środkowej na parterze i pierwszym piętrze- wygodne mieszkania dwukondygnacyjne z pięcioma i sześcioma pokojami. W strefie łączącej oba ramiona – w parterze zlokalizowano przedszkole, nad nim mieszkania –kawalerki i 2 oraz 3-–pokojowe. Każde z mieszkań posiada balkon lub loggie, dwukondygnacyjne- ogród.
Strassenfest © by Giulio Angelini
Ciemnozielone elewacje uzupełniono o drewniane okiennice (tzw.Klappladen) w jaśniejszym odcieniu, które, otwarte, rzucając cienie, dodają fasadzie głębi.  Tylną elewację, południową, szerokim gestem zaopatrzono w loggie*. Loggie pojawiają się również w mieszkaniach od strony podwórza, są one dodatkowo odgórnie doświetlone światłem naturalnym.
Mieszkania w parterach są wariacją na temat szeregowego domku- dwukondygnacyjne, dostępne bezpośrednio z zewnątrz, pokoje dzienne wychodzą do prywatnych ogródków. No i fantastyczna weranda. Pomysł, który wydaje się naprawdę działać.
Budynek wzniesiono w konstrukcji drewnianej szkieletowej, żelbetowe klatki schodowe usztywniają całość.
Wydawać się może, że inspiracją był tu budynek pracowni Herzog &de Meuron, mieszczący się kilka kamienic dalej, przy Hebelstrasse 11, projekt z 1988 roku. O tamtym budynku będzie osobny wpis.

poniżej: wnętrze mieszkania 2,5 pokojowego

poniżej: pokój dzienny w mieszkaniu 1,5 pokojowym
Zdjęcia z budowy można obejrzeć na stronie pracowni Esch Sintzel

Rzuty i detale są dostępne do pobrania pod tym linkiem:
https://www.baudokumentation.ch/projekt/wohnueberbauung-maiengasse-basel/781844


Adres:
Maiengasse 7,
CH-4056 Basel

*Loggia to otwarta wnęka w elewacji budynku. Od balkonu różni się tym, że nie wystaje poza obrys budynku, jest zadaszona. Loggie spotykamy w budownictwie pałacowym, renesansowym, np. na Wawelu.

]]>
<![CDATA[Red]]>Tue, 13 Apr 2021 15:13:56 GMThttp://lineshapeform.blog/asia/red

Czerwony plac kwartale bankowym w mieście Sankt Gallen może zostać przez niektórych uznany za pomysł zbyt radykalny i mało subtelny.
Niewątpliwie mają oni trochę racji. Tutaj właśnie od późnego średniowiecza poddawano blichowaniu tkaniny- wystawiano je na słońce, by wybielały. Gra skojarzeń jest więc prosta. Czerwona płachta przykrywa posadzkę, ławki, stoły, nawet zaparkowany samochód.
Jednak potraktowanie świata poważnych interesów, wyprasowanych garniturów i surowych elewacji przez Carlosa Martineza i Pipilottę Rist w taki sposób to pomysł szelmowski.

Max Liebermann, Bielenie na trawniku

Twórcami projektu są wspomniani architekci z biura Carlos Martinez Architekten i artystka Pipilotti Rist.
Plac przynależy do kwartału siedziby Raiffeisen i powstał w 2005 roku. Twórcy zaprojektowali przeskalowane, obłe meble, wszystkie elementy pokryli gumowym granulatem, podobnym do tych, które stosuje się na placach zabaw. Podzielili przestrzeń na strefy wypoczynku, kawiarnie, biznesową, foyer i park rzeźb, tworząc w ten sposób miejskie wnętrze, wielki pokój, którego ścianami mogłyby być elewacje budynków.
 
Realizując taki projekt twórcy zaufali przyszłym lokatorom tego niezwykłego miejsca – zaprosili do rozgoszczenia się.
Wdeptane gumy do żucia, zniszczona nawierzchnia, ślady po imprezach- wydaje się, że ci użytkownicy nie sprostali zadaniu, żeby tą nietypową przestrzeń szanować.

Raiffeisenzentrum
St.Gallen
]]>