Nie będzie o krużgankach w St-Ursanne, ale pojawią się drzewa. A właściwie drewno, chociaż nie, ono właśnie zniknie. Zacznę od plotki, pogłoski, która z wolna staje się rzeczywistością. A zarazem paradoksem - mianowicie w CH brak drewna. W pracy poszła wiadomość o dziwnym bo niczym nie zapowiedzianym wzroście cen materiałów. Droższy XPS czy inne izolacje wywołują jedynie leniwe ziewnięcie, ale informacja, że są problemy z dostawami komponentów drewnianych, to już tąpnięcie. Żeby oddać skalę: w kraju zasłużenie dumnym z tradycji ciesielskich, architektury znanej z drewnianych detali, uczelni tworzących konstrukcje z drewna za pomocą robotów czy też fachowców odważających się na 10 piętrowe budynki w technologii drewnianej*... zaczyna niespodziewanie brakować podstawowego surowca. To jakby na Śląsku zabrakło węgla. Fakt odnotowały główne media^, koledzy z biura donoszą, że ponoć ze Szwarcwaldu trzeba dowozić. Branża zapowiada kolejne podwyżki, w samym maju aż o 1/8. Rekordowo wysokie są ceny drewnianych szalunków, które od stycznia wzrosły o 60%. Oficjalne powody nie uspokajają, ale też nie zaskakują: ograniczenia łańcuchów dostaw spowodowane pandemią, boom budowlany w USA czy wiecznie nienasycony rynek chiński powodują niedostatek materiału, który ma wpływ na ceny. A problem wydaje się szerszy i wykracza poza szwajcarskie lasy. Na "mojej" budowie też walka z czasem bo wydłuża się oczekiwanie na dostawy stali czy chociaż oświetlenia.
Od siebie na koniec takie spostrzeżenie. Pandemia uśpiła nieco uwagę, wydawać by się mogło, że lockdowny uziemiły po równo wszystkie branże. Ale w budowlance wygląda to inaczej. W mojej ocenie COVID i następujące po nim ograniczenia związane z przemieszczaniem się, home-office a także przymusowe zamykanie obiektów otworzyło okienko z dawien nie widzianych możliwości. Modernizowania, podnoszenia jakości, ulepszania, przestrajania na inne tory, dostosowywani do zmieniających się oczekiwań i warunków. Tak, wydaje mi się, że dla wielu COVID to czas inwestycji. Bo wcześniej się niezbyt opłacało. Gdy gospodarka była w ruchu, nikt nie chciał zjechać do pit-stopu. Ale kiedy spowolnienie jest niejako wymuszone to odkładane od dawna plany "upgradu" można w końcu wprowadzić w życie. Bo delegowanym na pracę zdalną pracownikom remont biura nie zmniejszy efektywności, bo korki drogowe na ważnych wektorach praktycznie zniknęły, bo uśpione lotniska nareszcie można usprawnić funkcjonalnie, a nie tylko rozbudowywać. Piszę o pierwszych z brzegu przykładach, które znam z autopsji. O infrastrukturze, która bez huków i wystrzałów przechodzi transformację. Że świat po pandemii będzie innym już światem nie wątpię. Niekoniecznie musi to być jednak wizja apokalipsy. Może się zdarzyć, że przecierając zmęczone oczy ze zdziwieniem dostrzeżemy otoczenie, które działa sprawniej i subtelniej. Chciałem podzielić się swoją nadzieją. Bo w tle stukają młotki i szaleją koparki... a w Szwajcarii brakuje drewna. * https://www.holzbau-schweiz.ch/de/wir-holzbauer/magazine-online/detail/magazin-artikel/suurstoffi-22-der-noch-hoechste-holzbau-der-schweiz/magazin-backlink/63/ ^ https://www.srf.ch/news/wirtschaft/lieferengpaesse-bei-baumaterial-holz-wird-ein-knappes-und-kostbares-gut
0 Comments
Leave a Reply. |
Autor
O sobie samym napisałbym dobrze i prawdziwie, że lubię kąpiele. Mam sporo cierpilwości i niestety mało czasu do namysłu. Wierzę w sens, także planowania, oraz w siłę przypadku. Mebluję swoje życie dobrymi wspomnieniami i nieprzypadkowo projektuję, bo ciągle jestem zdania, że być architektem to niedoceniany przywilej. ArchivesCategories |